5.4.8.3. Chorzy i kalecy

Choroba czy kalectwo jest żadnym stanem wyjątkowym. Każdy jest częściowo chory, częściowo zdrowy, każdy jest częściowo sprawny, częściowo kaleki.

Świat nie dzieli się na zdrowych i chorych, na sprawnych i kalekich. Świat dzieli się na tych, co chcą lub mogą wnieść wkład do wzrostu świadomości i tych, co nie chcą lub nie mogą. Z punktu widzenia zasady wzrostu świadomości nie ma znaczenia, czy ktoś nie chce, czy nie może. Dlatego niemożność jest niestety żadnym wytłumaczeniem. Nie ma znaczenia, czy ktoś nie zdał matury, bo się nie nauczył albo nie był w stanie się nauczyć. Dla tych co nie chcieli się nauczyć, istnieje szansa by, ten błąd poprawić. Dla tych, co nie mogli, istnieje zawsze szansa, przydać się w innych umiejętnościach.

Zasada wzrostu świadomości ceni każdy wkład do jej wzrostu. Ludzie chorzy wnoszą do świadomości wkład, którego nie wnoszą ludzie zdrowi. Dają świadomości zbiorowej szansę znaleźć sposób na walkę z chorobą. Niestety, czasem ta walka zostaje przegrana.

Walka z chorobą odbywa się na niższym poziomie ludzkiej świadomości. Mechanizm ten był efektywnie stosowany w czasach, gdy świadomość zbiorowa nie była jeszcze rozwinięta.

Wraz z rozwojem świadomości zbiorowej naturalne mechanizmy walki z chorobami przestały być wystarczające i świadomość ludzka wynalazła medycynę jako wtórny środek walki z chorobami czy kalectwem. Medycyna odniosła już w wielu dziedzinach ogromne sukcesy.

Medycyna ma jednakże również swoją ciemną stronę. Lekarze często traktują chorych ludzi jak liczby na swoich kontach, a chorzy stają się przedmiotem do naprawy.

Medycyna czasami również nie daje człowiekowi umrzeć i czyni z niego obiekt eksperymentów. Gdy świadomość ludzka jest w stanie rozpadu, nie należy sztucznie utrzymywać przy życiu ciała. Uniwersum ma inne rozwiązanie tego problemu. Gdzieś rodzi się nowe życie.

Inny problem to deharmonizacja. Medycyna często ingeruje w zharmonizowane procesy i je deharmonizuje. Skutki takiego podejścia są fatalne. Lecząc człowieka z jednej choroby, medycyna generuje lawinę innych „chorób” jako skutek zdeharmonizowania naturalnych procesów i to nie tylko ludzkich. Jest jak z leczeniem lasu z plagi owadów. Stosując opryski zniszczono plagę owadów. Przy okazji wytruto wszystko, co żyło i zatruto cały teren na wiele lat. A trucizna spływa z wodą do rzek i dokonuje dalszych zniszczeń.

Podstawowy problem generuje nadanie absolutnej wartości ludzkiemu życiu. To skutkuje tym, że walka o utrzymanie człowieka przy życiu nabiera czasami absurdalnych wymiarów.

Należy sobie więc uświadomić, że Uniwersum takiej wartości nie zna. Świadomość nie jest niczyją prywatną własnością. Świadomość przynależy Uniwersum. Każda osobowość jest aktualną „implementacją” świadomości. Po śmierci rodzi się od nowa. To tylko człowiek wykreował problem, chcąc kurczowo trzymać się swoich wspomnień, jakby to one były celem istnienia. W życiu jednostki obowiązuje wszak zasada, że nie należy oglądać się wstecz. A skąd niby bierze się ta zasada?

Czy nie łatwiej byłoby więc spojrzeć na „swoje” aktualne „życie” jak na rolę w filmie. Gdy ta rola się skończy, przyjdzie być może inna, kto wie może ciekawsza. Może zamiast nudnego milionera grać będziemy wesołego biedaka. Może na odwrót. Jednakże, żeby dostać nową rolę w kolejnym filmie, tę aktualną trzeba zagrać dobrze.